poniedziałek, 18 maja 2015

CHOPINA WALC

Chopina walc kręci się wciąż – i przypomina,
Że żyć to coś więcej niż być – ta dzięcielina --
tonacji, wrażliwych zaklęć potomnych i dąć
- jest niczym.
Mozaika, na której Kwiat Polski - spiąć warto tym --
Najszczerszym uczuciem Tuwima – gdzie świateł dzwon,
i gdzie się pielgrzymowy nieba skraj zaczyna
- jest niczym.

Gdyby Chopin żył -
To by pił --
Gdyby Norwid wstał -
To by brał --
Gdyby Tuwim był -
To by gnił --

Moi ojcowie mentalni -

Umarli.

"Scena pierwsza

Koncypient, Hersz Singer
Koncypient stoi za biurkiem, przeglądając dokumentację. Po chwili, dołącza do niego Hersz Singer – tytułowy Żyd z „Wesela”, który rozpoczyna swoją dramatyczna opowieść.

[HERSZ SINGER]
Dobry wieczór, panie mecenasie.

[KONCYPIENT]
Dobry wieczór, dobry wieczór. Pana mecenasa dzisiaj nie ma, będzie jutro.

[HERSZ SINGER]
Pan jest jego koncypientem?

[KONCYPIENT]
Ano, na razie - owszem.

[HERSZ SINGER]
Adwokat i jego koncypient – u nas, u was - to, nie przymierzając,
Jak Mosze Rebejnu i Aaron. Jedna osoba.

[KONCYPIENT]
z uśmiechem i nieskrywaną radością
No, cóż, no proszę zatem. Niech szanowny pan łaskawie usiądzie.
wskazując Singerowi miejsce, zasiada za biurkiem
O, tutaj. Proszę mi powiedzieć, jak się pan nazywa?
                                                                                                                             
[HERSZ SINGER]
Ja się nazywam Singer.

[KONCYPIENT]
czytając nazwisko przez ‘s’
A, Singer…

[HERSZ SINGER]
czytając nazwisko przez ‘z’
Singer.

[KONCYPIENT]
Singer, najmocniej przepraszam. A z których Singerów?
[HERSZ SINGER]
Po co ja będę panu koncypientowi mówił, z których Singerów?
Singerów jest wiele. Ja panu powiem jedno słowo --
I pan koncypient zaraz będzie wiedział, z których ja jestem Singerów.
Ja jestem Żyd z „Wesela”. Karczmarz z Bronowic Małych.
poprawia jarmułkę
Pan koncypient jest jeszcze młody człowiek.

[KONCYPIENT]
No, czy taki młody, to ja…

[HERSZ SINGER]
przerywając
Młody, młody. Pan czytał to, co pisano o Weselu.
Ale ja - to to wszystko znam z pierwszej ręki.
Co się wtedy w Krakowie działo. -
Pan nie ma pojęcia, drogi panie, jakie to było wydarzenie. To była bomba.

[KONCYPIENT]
Ano czytałem trochę, czytałem…
Ludzie drzwiami i oknami podobno tłoczyli się do teatru.
I biletów nie można było dostać.
Cały Kraków, jak długi i szeroki, nie mówił podobno o niczym innym,
Jak tylko o Weselu, o Rydlu, o Tetmajerze, o Wyspiańskim, o Bronowicach.

[HERSZ SINGER]
O, i sam pan widzi - to był taki skandal w rodzinie…

[KONCYPIENT]
czytając imię niepoprawnie - dosłownie ‘Hersz’
Ach tak, więc to pan jest Hersz Singer?

[HERSZ SINGER]
czytając imię poprawnie - dosłownie ‘Hirsz’
Hersz Singer… Hersz Singer… Co znaczy dzisiaj moje nazwisko?
Nic nie znaczy. Przedtem znaczyło. Oj, jak znaczyło!
A teraz? Ja już nie mam nazwiska. Ja się nazywam Żyd z „Wesela”.
Rozumie pan, „Żyd z Wesela”.
przecierając pot z czoła
Panu się na pewno zdaje, że przedstawienie Wesela,
To się odbyło tylko na scenie Teatru Miejskiego.
Jeżeli pan tak sądzi, to się pan myli.  Były dwa przedstawienia.
Jedno odbyło się w Teatrze Miejskim, a potem, gdy opadła kurtyna,
Rozpoczęło się natychmiast drugie przedstawienie,
Tym razem – w moim życiu!
A może pan sądzi, że to drugie przedstawienie było mniej ciekawe od pierwszego?
nie dając dojść koncypientowi do głosu
Jeżeli tak, to się pan znowu myli.
O tym wszystkim, co się potem przydarzyło w moim domu,
Można by napisać drugą sztukę, równie emocjonującą, jak to całe „Wesele”.

[KONCYPIENT]
wyjmując z biurka kartkę i pióro
A to jest – bardzo ciekawe, Panie Singer, co Pan tutaj mówi.
Pozwoli pan, że będę to sobie gdzieś zapisywał…

[HERSZ SINGER]
A ciekawe, no ciekawe – pan koncypient zapisuje.
Tylko niech mi nie przerywa, ja bardzo prosi.

[KONCYPIENT]
z zakłopotaniem
Naturalnie, naturalnie, najmocniej przepraszam…

[HERSZ SINGER]
Ja jestem uczciwym człowiekiem. Nigdy w życiu nikomu niczego nie zabrałem.
Niech pan idzie do Bronowic i spyta chłopów,
Czy Hersz Singer kogokolwiek oszukał, albo kogokolwiek skrzywdził!
Przecierając pot z czoła
Żyłem spokojnie, i nieźle, dzięki Bogu, zarabiałem…
Kupiłem nawet osiem morgów ziemi.
Ja prowadziłem karczmę, a moja żona gospodarowała na roli.
Starszą córkę wydałem za mąż, synowie poszli do miasta.
W domu została tylko najmłodsza…

[KONCYPIENT]
Pańska córka Rachel?

[HERSZ SINGER]
z wielkim oburzeniem
Jaka Rachel? Pan także mówi jak oni wszyscy! Rachel… Rachel…
Ona nie jest żadna Rachel! Jaka ona Rachel?!
Ona taka Rachel, jak ja książę Potocki.
Ona ma na imię Pepka! Pepka Singer!
Rzuca koncypientowi na biurko egzemplarz „Wesela”
To on – on wszystkiemu winien! On mój cały dom wywrócił do góry nogami!
Gdyby nie ten goj, to bym umarł spokojnie w Bronowicach! A teraz…

[KONCYPIENT]
Jaki goj?

[HERSZ SINGER]
Nu, ten Wyspiański.


[KONCYPIENT]
Ale cóż on panu złego zrobił?

[HERSZ SINGER]
Co on złego zrobił? Ja właśnie po to – do pana koncypienta przyszedłem.
Z powodu tego zła. "